O Tkaczyku Analyticsa, czyli dlaczego Maciej Lewiński wygrał I Love Marketing II

24.02.2017

25.10.2016, 18:00

– Miejsce dziewiąte: Maciej Wróblewski!
Na zawodach w tenisa, konkursach matematycznych i przed klasówkami. Z 10 lat się o to kłóciłem.
– Miejsce ósme: Cezary Lech!
Teraz pozostaje mi wziąć telefon, wybrać numer i powiedzieć: „Mamo, Tato, mieliście rację. To rodzice stresują się bardziej niż dzieci”.
– Miejsce siódme: Natalia Hatalska!
Bo jak masz 10 lat i odpadniesz w eliminacjach do szkolnej drużyny koszykówki, to nic strasznego się nie stanie. Zamkniesz się w sobie, Twój świat się zawali i stracisz chęci do życia, ale całość potrwa tydzień. Potem będą kolejne zawody. Albo konkurs. Albo dyskoteka.
– Miejsce szóste: Kamil Bolek!
Ale jak podchodzisz z synkiem pod tablicę z listą uczniów, którzy zakwalifikowali się do kolejnego etapu konkursu I Ty zostaniesz Pitagorasem, patrzysz na dwudziestkę przyjętych osób, przejeżdżasz ją wzrokiem, trzecie, drugie, pierwsze… i nie ma! Twojego dzieciaka tam nie ma! To wtedy wiesz, że spierdoliłeś. Strasznie spierdoliłeś.
– Miejsce piąte: Monika Czaplicka!
Przerobiliście 2 terabajty zadań z gwiazdką, nie omijając nawet tych irytujących, zaczynających się od wykaż, że…, bo wyjaśniłeś synkowi, że czasami w życiu warto zrezygnować z chwilowych przyjemności na rzecz późniejszych korzyści. I co? Jajco! Nie warto! Teraz musisz przełknąć gulę, spojrzeć w te pozbawione życia oczy i powiedzieć: Czasami tak bywa Synku. To nie jest tak, że nie zostaniesz Pitagorasem. Następnym razem na pewno Ci się uda!
– Miejsce czwarte: Tomasz Miler!
Po dwóch tygodniach przygotowań, pracy nad narracją, warsztatem scenicznym i slajdami, to właśnie będę musiał powiedzieć Cyranowi, Sadowskiemu i Lewińskiemu.
– Miejsce trzecie: Jakub Cyran!
C’MOOOOOOOON!!!!!!! MOŻNA?! MOŻNA?! MÓJ KUBUŚ, TAKI MĄDRY! TAKI ZDOLNY! HA! Kuba odbiera nagrodę, a ja kąpię się w heroinie.
– Miejsce drugie: Michał Sadowski!
W heroinie, kokainie i z widokiem na ośnieżoną panoramę Alp. Z takim szafirowym jeziorkiem, do którego wpada mały wodospad i pod którym to w starym swetrze zamarza właśnie Maciek Lewiński.
– Miejsce pierwsze: Maciek Lewiński!
Głuchy pisk w uszach. Buty 15 centymetrów nad chodnikiem. Splendor, szampan, followersi.

15.10.2016, 20:30

– No bo na tej konferencji to wygrywają Ci, którzy mają takie raczej mało merytoryczne tematy, ale fajnie się ich słucha. Mój temat się do tego nie nadaje – powiedział Maciek tonem człowieka, który właśnie skończył dziesięciogodzinny dzień pracy. Bo właśnie skończył dziesięciogodzinny dzień pracy.
– Mylisz się.
– Mylę się?
– Nie we wszystkim. Faktycznie wygrywają ci, których fajnie się słucha. Ale ich tematy nie są mało merytoryczne. I o Twoim temacie też się pewnie da fajnie opowiedzieć. Chyba, że jest gówniany. Jest tam coś, czego ludzie nie wiedzą, a przyda im się w robocie?
– Od cholery!
– No to nie jest gówniany. Trzeba tylko zadbać o wszystkie cztery warstwy prezentacji i będziesz jak Paweł Tkaczyk.
– Cztery warstwy?
– Dojdziemy do tego. Powiedz mi, czym Ty się w ogóle zajmujesz i o czym chcesz tam gadać?
– Szkolę z Analyticsa. Myślę sobie, że skoro są tam głównie mali przedsiębiorcy i marketerzy, to pokażę im kilka rzeczy, które przydają się moim Klientom.
– A masz jakieś takie rzeczy, o których jak mówisz na szkoleniach, to są tak zajebiste, że jak je już pokażesz, to możesz zrobić przerwę?
– No mam.
– To spisz wszystkie, wyślij mi je i zadzwoń.

17.10.2016, 18:00

– Kiedy będziemy robić slajdy?
– Jak ułożymy treść. Nie robi się zdjęć bez scenariusza. To się tylko z Hobbitem udało.
– To co będziemy robić?
– Pisać scenariusz.
– Pisać scenariusz?
– Póki co masz wartość. Kilka obserwacji. Założyliśmy, że dla widzów będą one nowe i użyteczne. Teoretycznie wartość jest podstawą relacji prelegent-publiczność i teoretycznie powinieneś wyjść na środek, powiedzieć: Nie wiecie, co ludzie robią na Waszej stronie? Nie szukajcie raportu w Google Analytics, bo go tam nie ma, tylko skorzystajcie z usługi Yandexa; chcecie wiedzieć kto wchodzi do Was na stronę? Iframe z linkedinowym kontem premium o wymiarach 1 px na 1 px i voila. Macie inny problem, który wiem, że macie? Bardzo proszę – to jest rozwiązanie. No, ale tak to nie działa. Gdybyś tak zrobił, wypadłbyś jak syntezator Iwona i to nie w najnowszej wersji. Wartość jest dopiero pierwszą warstwą prezentacji. Najważniejszą, ale tylko jedną z czterech. Warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym. Bez względu na opinię trzech czwartych menedżerów w Polsce, warunkiem koniecznym nie są także ładne slajdy. Slajdy, a właściwie wizualizacja, a jeszcze właściwiej oprawa sceniczna, są jedynie czwartą warstwą prezentacji. Mogą Ci pomóc, ale nie dlatego, że są ładne, choć fajnie jak są, tylko dlatego, że dobrze synchronizują się z dwiema środkowymi warstwami, które kreślą formę. Z narracją i z warsztatem scenicznym. Tyle, że z tymi warstwami jest pewien problem. Zwłaszcza z narracją. Dobra narracja ma strukturę. A dobrej struktury nie zobaczysz, bo nie masz jej zobaczyć. Najlepiej widać to na Stand-upie. Masz mieć wrażenie, że taki Giza czy Rejent wychodzą na scenę, coś tam na żywo wymyślają i wychodzi śmiesznie. No nie. Za wszystkim jest struktura, którą można niemal matematycznie rozpisać i prawdopodobieństwem proporcjonalnym do doświadczenia, przewidzieć jakie wywoła reakcje. Np. większość żartów ma wprowadzenie, które rodzi mylące skojarzenia, pointę, która je roztrzaskuje i łącznik, który na to roztrzaskanie pozwala. Odpal Fejsa. Wysłałem Ci tam kilka profesjonalnych rysunków.

ilovemkt1

2016.10.19, 00:45

Siema,
Zgodnie z życzeniem, pierwsza wersja tekstu na Google docsach. Dobranoc.
Maciek

2016.10.19, 01:30

Hej,
Jest całkiem spoko. Nad tym już można pracować. Zdzwaniamy się jutro.
Kamil

2016.10.19, 17:00

– Empatia poznawcza. To głównie przez nią czytasz książki, chodzisz do kina, czy słuchasz opowieści. To taki nasz wbudowany w korę przedczołową przyśrodkową mechanizm, który zmusza nas do zastanowienia, co my byśmy zrobili na miejscu osoby, którą obserwujemy. Im bardziej ma przesrane, tym bardziej nas ciekawi jak się z tego wywinie. Z kubkiem herbaty w ręku, w ciapkach i w zaciszu domowym, oglądamy Netflixa i kminimy co my byśmy zrobili, gdyby nam teraz przyszło być Frankiem Underwoodem. A będziemy to rozkminiać, tylko dopóki się nie dowiemy. Więc nie możesz w narracji spojlerować tego, co się stanie. To jest Twoja przewaga nad publicznością: Ty wiesz, że oni nie wiedzą, i wiesz, że chcą wiedzieć. Spójrz na tej fragment tekstu i spróbujmy go przerobić:

Zacząłem torturować swoje dane w Google Analytics, aż trafiłem do raportu
Odbiorcy -> Technologia -> Sieć. Moim oczom pokazał się raport pokazujący wszystkich dostawców Internetu, którzy spowodowali wizyty na mojej www.
GA zbiera te dane domyślnie – nie trzeba niczego ustawiać.
Po poszerzeniu zakresu raportu o dodatkowe 1000 wierszy, okazało się że zamiast nazw dość popularnych dostawców internetu takich jak UPC czy Playonline zaczęły pojawiać się nazwy firm, nawet spółki (jw, zoo, komandytowych, sa, itp.). Wybrałem pierwszy możliwy rekord „mentalway michal wawrzyniak” wygoogle’owałem te osobę/firmę, podbiłem na fejsie przy użyciu messengera i trzy minuty później wpadła mi konwersja. W sumie to 3 konwersje. Bo oprócz pracowników zapisał się na szkolenie sam właściciel firmy, który wyraźnie się zainteresował możliwościami GA jak mu powiedziałem w jaki sposób do niego trafiłem.

To jest super historia. Aż sam sprawdziłem jak to działa i kto wchodzi na moje strony. Ale sposób jej zredagowania niweczy suspens. Historia składa się z anegdoty i momentu refleksji. Anegdota ma trzy elementy: sekwencję zdarzeń, bohatera, który w tej sekwencji uczestniczy i cel, do którego ten bohater zmierza. Rolą tego trio jest podnieść pytanie – uda mu się, czy mu się nie? Jak w kryminałach. Jest trup, detektyw i pytanie kto zabił. Pokaż mi scenę po scenie i pozwól mi być w miejscu akcji. I dwie techniczne uwagi. Czas teraźniejszy w prezentacyjnej opowieści jest mocniejszy niż przeszły. Daje wrażenie, że to wszystko dzieje się teraz. Z kolei mowa niezależna jest mocniejsza niż zależna. Dialog pozwala na odegranie scenki i obejrzenie relacji międzyludzkich. A to właśnie o relacje w storytellingu chodzi.

22.10.2016, 15:00

– Maciek, narracja jest już spoko. Ciągle brakuje płynności i widać, że odtwarzasz tekst. Nie przeżywasz tego, co mówisz, przez co miejscami brzmisz trochę jak gimnazjalista w trybie inwokacja. Ale powtórzysz ćwiczenia, które robiliśmy, opowiesz to jeszcze z 10 razy i tekst się zaadaptuje do Twojej naturalnej postaci scenicznej. A jesteś trenerem, masz mega predyspozycje do wystąpień. Zanim wyjdziesz, to jeszcze spójrzmy na slajdy. Masz dużo screenów, na których czerwoną ramką zaznaczasz omawiane rzeczy. Co jest dobre.

ilovemkt2

Ale możesz na wszystko nałożyć półprzezroczysty prostokąt i wyciąć w nim dziurę. Co jest lepsze.

ilovemkt3

Spojlery. Nie może być ich ani w narracji, ani na slajdach. Np. tu odgrywasz dialog i gdy wrzucasz takiego screena, to wiem jaki jest finał tej historii.

ilovemkt4

Podziel to na trzy części i zsynchronizuj je z narracją. Podobnie przy tym kolorowaniu tabelek. Masz sześć kolumn, z których wyłania się zielony pasek.

ilovemkt5

Niech to się dzieje po kolei. Przy trzeciej kolumnie każdy już będzie kibicował, żebyś trafił same siódemki. Dalej, ten przykład z Excelem (…).

25.10.2016, 14:00

– Co dwa Maciek.
– Dwa, cztery, sześć, osiem, dziesięć, dwanaście,
– Co siedem.
– Dziewiętnaście, dwadzieścia sześć, trzydzieści trzy, czterdzieści, czterdzieści siedem,
– Plus cztery, minus dziewięć.
– Pięćdziesiąt jeden, czterdzieści dwa, czterdzieści sześć, trzydzieści pięć, trzydzieści dziewięć, trzydzieści, trzydzieści cztery, dwadzieścia pięć, dwadzieścia dziewięć, dwadzieścia.
– Podzielić na dwa.
– Dziesięć, pięć, dwa i pół, jeden i dwadzieścia pięć setnych, sześćset dwadzieścia pięć tysięcznych,
– Ok, starczy. Wykonałeś kawał roboty. Idź i z czystym sumieniem zniszcz scenę.

25.10.2016, 14:10

Wszystkie

Obserwuj

Newsletter

Copyrights by: Kamil Kozieł       Projekt i realizacja: