O kapryśnej uwadze, chłopięcych marzeniach i animacjach whiteboard w content marketigu

21.08.2018

Kilka sekund uwagi. Po taką gwarantowaną nagrodę może zgłosić się marketer w zamian za tygodnie pracy nad kreacją. Średnio po tym czasie widz znudzi się średnią produkcją i pójdzie nagradzać kogoś innego. Chyba, że produkcja nie jest średnia i zdoła ów widza rozśmieszyć, zaskoczyć, zafascynować, przestraszyć lub w jakikolwiek inny sposób wywołać w jego głowie myśl: Ha! Fajne! Cóż to?

Tyle, że z widzami jest pewien problem. W hierarchii fascynujących filmów, kategoria reklamowe zazwyczaj plasuje się niżej nawet niż edukacyjne. Załóżmy więc, że jesteś początkującym marketerem, który marzy o robieniu bajek godnych Pixara, na imprezach gada o strukturach storytellingowych i jako najcudowniejsze miejsce pierwszej randki wskazuje noc reklamożerców. Po 3 latach wykonywania tak odpowiedzialnych zadań, jak zamawianie wizytówek, nadchodzi wreszcie wielki dzień. Zarząd zleca Ci przygotowanie filmu reklamowego dla firmy ubezpieczeniowej. Sowity budżet pozwala na zatrudnienie studentów trzeciego roku aktorstwa i znajomego kamerzysty, który na wizytówce ma: Wesela, Komunie, Studniówki, W sezonie grzewczym węgiel. Tanio! Cóż, to Twoja pierwsza, wymarzona produkcja. Nic Cię nie powstrzyma.

Blablacarem do Łodzi

Na szczęście jesteś fikcyjną postacią, powołaną przeze mnie do życia na potrzeby tego artykułu, dlatego przeniosę Cię w czasie do momentu, w którym usłyszałeś, co jest do zrobienia i jaką kwotę chce na to przeznaczyć Klient.
– Szanowna dyrekcjo, przy tych ograniczeniach projektowych, pozwolę sobie zasugerować, że najlepszym rozwiązaniem będzie przygotowanie animacji whiteboard – rzucasz gładko.
– Animacji whiteboard?
– To filmy przygotowane ciągle niszową metodą, choć nawet w polskim Internecie jest już kilka imponujących i bardzo wysoko ocenianych realizacji.

Po dramatycznej pauzie kontynuujesz.
– Gdyby gust klienta okazał się trudny do zaspokojenia (a masz przecieki od samego siebie z przyszłości i wiesz, że wyjątkowo tak się wydarzy), to wybór animacji whiteboard pozwoli nam sobie z tym poradzić. Pokażę klientowi inne podobne realizacje przed rozpoczęciem prac i ustalę z nim styl najbliższy doskonałości (której nigdy się nie osiągnie, ale można chociaż zginąć, próbując). Mówiąc styl, mam na myśli wszystkie warstwy kreacji: narrację, lektora i udźwiękowienie, a także obraz. Jako, że obrazem są rysunki, to ewentualne użycie rakiety okrążającej galaktykę, będzie równie kosztowne, co użycie krzesła. Co do lektorów, to są oni…
– Ok. Kowalski! Przekonują nas Twoje argumenty! Ten Klient jest Twój!
Chybcikiem zabierasz się do pracy. Uzbrojony w PowerPointa pełnego ręcznych rysunków i pobranych z YouTuba animacji whiteboard oraz w argumenty przetestowane na zarządzie, jedziesz do Klienta przekonać go do pomysłu i spisać jego oczekiwania.
– Każdy kadr wspiera narrację na jeden z trzech sposobów – tłumaczysz. – Zapowiada, wzmacnia lub puentuje słowa wypowiadane przez aktora głosowego. Rysunek może wyrazić nawet tak złożoną myśl jak: A mistrzowie pióra, rozsiani w czasoprzestrzeni, niczym owady na szybie pojazdu stwórcy wszechświata, potrafią opowiedzieć historię przepełnioną emocjami w zaledwie kilku słowach.

– Czy tak wrażliwą jak: Sprzedam. Buty dziecięce. Nigdy nie noszone.

– Mało tego! Końcowy kolaż rysunków może tworzyć symbol będący przesłaniem produkcji. Jako, że widz nie jest tego świadomy, gdy kamera się oddala, dodatkowo wzmacnia to efekt.

Trzy kawy i dwie godziny później masz zgodę oraz wymagania.

Tadeusz Drozda! Pamiętamy!

Tworzysz scenariusz. Jest trochę pod górkę, bo styl pisarski wybranego przez Ciebie scenarzysty jest mieszanką absurdu Dawida Podsiadło na Roaście Kuby Wojewódzkiego z obserwacjami Terry’ego Pratchetta. Wymarzony styl klienta to bardziej wczesny Tadeusz Drozda z późnym Jerzym Kryszakiem. Ty się nie zrażasz. Dysponujesz próbkami tekstu 25 osób i wybierasz tego, do którego z własnej woli jeszcze nigdy nie dzwoniłeś. Scenariusz zaakceptowany.
Dobierasz lektora. Proponujesz aktora. Potem komika. Potem aktora i komika w jednym. Zimno. Wokalista zespołu punkowego? Przypadkowy turysta? Cieplej, ale to jeszcze nie to. Na koniec aktor.
– O to nam właśnie chodziło! Trzeba było tak od razu!
W sumie to od niego zacząłeś, ale siedzisz cicho, bo nie chcesz psuć relacji.
Zlecasz rysunki. Słyszysz, że kreska jest idealna. Wysyłasz prace do animatora. Przesyłasz Klientowi fragment do oceny. Nie przechodzi akceptacji. Dyrektor Marketingu niby wszystko zatwierdził, ale jak poszedł pokazać prace do Pani Prezes, to ta uznała, że wyłącznie czarno-biała realizacja jest smutna. Brakuje w niej akcentu, podkreślającego kolory firmowe. Abyś skończył projekt musi być on bardziej szmaragdowo-turkusowy. Ciebie to jednak nie przeraża. Korzystasz z techniki pozwalającej zmodyfikować dowolne rysunki. Po dwóch dniach pracy, grafikom udaje się nie uszkodzić uwagami produkcji, a dodatkowo wpadliście na pomysł niespodziankę. Ukaże się ona klientowi w ostatnich trzech sekundach filmu. Przesyłasz kolejny fragment do oceny.
– Jest super, tylko dorzućcie jeszcze jakąś skoczną muzyczkę w tle.
Projekt skończony. Z nutką niepokoju wkraczasz do siedziby klienta. Na Mordorze nigdy nic wiadomo. Minutowy seans sprawia, że nawet Etiaxil nie zapobiegł zmoczeniu Twoich pach. W ostatnich trzech sekundach produkcji wyjmujesz tajną broń. Kolaż z rysunków układa się w logo Klienta, krusząc lód nawet w sercu Pani Prezes. Udało Ci się. Czeka Cię teraz więcej takich realizacji.

Gdybyś nie chciał podejmować się ich samodzielnie, to chętnie pomożemy. Marzyliśmy o bajkach w stylu Pixara, ale potem pomyśleliśmy, że… no nieważne, robimy whiteboardy. Sam zobacz: http://whiteboard.prezart.pl

Wszystkie

Obserwuj

Newsletter

Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania newslettera na wskazany przeze mnie adres e-mail. Zostałem/am poinformowany/na, że zgoda może zostać cofnięta w dowolnym momencie. Potwierdzam też, że zapoznałem się z zasadami przetwarzania moich danych określonymi w Polityce Prywatności.LINK

Administratorem danych osobowych jest PrezART Kamil Kozieł z siedzibą pod adresem Piątkowska 163, 60-650 Poznań, e-mail: info@prezart.pl. Więcej informacji w Polityce PrywatnościLINK.

Copyrights by: Kamil Kozieł       Projekt i realizacja:   Polityka prywatności